loadingimg

Wczytuję dane...
  • Użytkownicy online: 0
  • Aktualny czas:
  • Szukaj
szt. na kwotę 0.00 PLN
  • Luty
Archiwum
  • 2019
  • 2018
  • 2017
  • 2016
  • 2015
II Zimowy Półmaraton Gór Stołowych - Pasterka 30.01.2016 - EuforiaBiegacza.pl Team
  • II Zimowy Półmaraton Gór Stołowych - Pasterka 30.01.2016 - EuforiaBiegacza.pl Team
  • II Zimowy Półmaraton Gór Stołowych – Pasterka 30 styczeń 2016 - EuforiaBiegacza.pl Team

    Pierwszy start w sezonie, wiele niewiadomych, czy nam da odpowiedź, gdzie jesteśmy? Czy trening rozpoczęty w grudniu zmierza w dobrym kierunku?

    Chyba najbardziej cieszyliśmy się z tego, że znowu staniemy na szlaku biegowym i popędzimy spełniać Nasze największe marzenia, damy się pochłonąć Naszej pasji, pozwolimy zatracić się w biegu. Tego chcieliśmy z całego serca. EuforiaBiegacza.pl Team, cała Nasza rodzina biegowa: Asia, Ewa, Maria, Staś, Mariusz, Robert i nowy członek mocno wybiegany „Maniek” ruszyliśmy w stronę Gór Stołowych – ku przygodzie !!!

    Przyjazd zaplanowaliśmy dzień wcześniej, baza noclegowe DW „Pod Strzelincem”, blisko mety która była usytułowana na Strzeliniec Wielki 919 m.n.p.m, najwyższym szczycie Gór Stołowych. Organizatorzy to wytrawni znawcy tras biegowych, nie bez znaczenie zaplanowali metę na szczycie tej góry J. Prowadzą na nią „schody prawdy”, tu każdy zatrzymuje się choćby na chwilę, by zastanowić się na sensem życia. Tu każdy ma około 700 schodów, na których zmierzy się z własnymi słabościami, bólem i myślami kłębiącymi się w głowie. Dziękujemy Organizatorom – proszę nie zmieniać trasy w przyszłości, jest dobrze zmierzona, wytyczona przepięknymi szlakami i ma wieczny atest Nas – biegaczy.

    Zaraz po przyjeździe pojechaliśmy odebrać pakiet do biura zawodów, które mieściło się w DW „Szczelinka”, profesjonalna obsługa, uśmiechnięci wolontariusze, nie trwało to długo, jeszcze było dość spokojnie, prawdziwy najazd biegaczy zaplanowany był na godziny wieczorne. Pakiet bardzo fajny: przepiękna chusta wielofunkcyjna, baton i żel od firmy Etixx, smycz od Salomona.

    Wracamy do Karłowa, trzeba było rozpocząć ładowanie węglowodanów, pakowanie rzeczy do depozytu i plecaka biegowego.

    Jeżeli chodzi o plecak biegowy, miałem w planie nie korzystanie z punktów żywieniowych, oprócz wyposażenia obowiązkowego znalazło się tam:

    • 3 żele energetyczne MuleBar,
    • Cola 2 x 0.25 ml w miękkich bidonach I 0.5l w butelce,
    • Nakładki antypoślizgowe
    Większym problemem był odpowiedni dobór stroju do warunków atmosferycznych, było bardzo wietrznie, śniegu jak na lekarstwo, miejscami na trasie bardzo duże oblodzenie, porywisty wiatr i temperatura w okolicach 3 oC. Nie chciałem ubrać się za ciepło, ostatecznie zdecydowałem się na:

    Góra

    • Koszulka z długim rękawem termoaktywna,
    • Koszulka NewLine Base Tee - EuforiaBiegacza,
    • Chusta typu „buff” na szyję i druga jako opaska na głowę
    • Rękawiczki Inov-8 Race Glove,
    • Wiatrówka Salomon S-Lab.

    Dół

    W godzinach wieczornych dotarła reszta naszego zespołu z Poznania, pojechaliśmy z bratem odebrać jego pakiet startowy, w biurze zawodów ruch jak w ulu, ale wszystko bardzo sprawnie poszło.

    Gotowi do startu….

    Pobudka, lekkie śniadanie, bulka pszenna z dżemem i czarna kawa. Dzień zawodów, kocham ten dreszczyk emocji, tą adrenalinę gdy spiker odlicza sekundy do startu, potem wszyscy ruszają, wataha biegaczy rozlewa się po trasie, najpierw zwartą grupę, na przodzie harty napierają szybciej do przodu. Serce szybciej bije, zwykle jest cisza, słychać tylko oddechy innych biegaczy, noga z nogą, do przodu, ku mecie.Jest w tym ogromna magia, coś co kochamy, a jeśli do tego biegamy w górach, dochodzą przepiękne krajobrazy, cudowne widoki i obcowanie z naturą sam na sam. Człowiek rozmyśla, prowadzi rozmowę z samym sobą, kontempluje, walczy ze swoimi słabościami.

    Zaplanowaliśmy zjawić się w Pasterce trochę wcześniej przed godziną 08:00, chcieliśmy oddać jeszcze rzeczy na przebranie do depozytu. Wieczorem przed biegiem rozmawialiśmy z Mariuszem na temat ewentualnej strategii, trasę znaliśmy dość dobrze bo dwa tygodnie wcześniej robiliśmy jej rekonesans. Warunki były zgoła odmienne, wtedy była zima teraz wiosna choć teraz na sporej części trasy był lód i miejscami zalegał śnieg. Wiedzieliśmy, że zaraz po pierwszym kilometrze będzie 3km zbiegu, gdzie jest bardzo wąsko i nie ma mowy o wyprzedaniu. Chcieliśmy zacząć pierwszy kilometr szybko, żeby na zbiegu być z przodu. Do tego potrzebowaliśmy dobrej rozgrzewki żeby nie zakwasić mięśni zaraz po starcie. Później spokojnie pierwszą cześć i przycisnąć na drugiej. Ja chciałem przebiec dwie połówki dość równo, żeby mieć jeszcze dość siły na samą końcówkę i nie umierać na schodach.

    Zimowy Półmaraton Gór Stołowych - Start

    Foto: Kryspin Lubera - Start

    Tuż przed 09:00 stanęliśmy na starcie. Odliczanie ….3,2,1,0 i START, pierwszy kilometr szybko ale dość spokojnie, zaczyna się ostry zbieg, jest wąsko, czasami trzeba się zatrzymać bo  osoba przed tobą ma problemy, jest ślisko i niebezpiecznie trzeba bardzo uważać. 2km i 3 km to zbieg z przeszkodami, duże głazy kamienie i korzenie, potem trzeba będzie się wdrapać z powrotem na górę J. Od 5km do 7km zaczyna się najtrudniejsze podejścia, tempo znacząco spada, nie ma mowy o bieganiu, zaczyna się mozolna wspinaczka do góry, jeden za drugim, krok za krokiem, łydki palą, serce łomoce. Trzeba się wspiąć z poziomu 460 na 880 m.n.p.m i to na około 3km. Dzisiejsza technologia daje nam możliwość kontrolowania wysokości na jakiej się znajdujemy to pomaga przy podejściach bo wiemy ile wspinaczki nam jeszcze zostało.

    Zimowy Półmaraton Gór Stołowych - Zbieg - Mariusz Gezela Zimowy Półmaraton Gór Stołowych - Zbieg - Robert Gezela

    Foto: DataSport - Na jednym ze zbiegów

    Po tym ostrym podejściu przyszedł czas na zbieg, pierwsze kilometry nogi jak z kamienia, ale z kilometra na kilometr się rozpędzaj. Trzeba bardzo uważać bo jest  bardzo ślisko, kilka razy ląduje na glebie, staram się omijać oblodzone fragmenty ale nie zawsze się da.  I tak przez 3 km w dół, piękne krajobrazy dokoła a ty lecisz, wiatr we włosach, łzy w oczach, można się zatracić. Jak to w życiu i biegach jest tak samo, nic nie trwa wiecznie. Po zbiegach muszą być podbiegi, przez następne kilka dobrych kilometrów wspinamy się do góry, miedzy kamieniami zalega śnieg i lód, momentami to przypomina jazdę figurową na lodzie choć finezji tu nie widać raczej determinacja w tym żeby się nie wywalić.

    Zimowy Półmaraton Gór Stołowych - Jeden z dłuższych zbiegów Zimowy Półmaraton Gór Stołowych - Jeden z dłuższych zbiegów, przyczajony Mario

    Foto: Kryspin Lubera - Stołowe połoniny :)

    Zaczyna się odcinek gdzie biegniemy grzbietem, dużo wody, zamarznięte strumyki, kałuże nie ma mowy żeby przebiec to suchą stopą. Nie czuć tak tego porywistego wiatru, słoneczko przebija się przez chmurki. Człowiek chciałby zatrzymać czas, pokosztować tę chwile jak najdłużej. Profilaktycznie na 17km żel, za chwile będzie ostry zbieg a potem lekki podbieg i „wisienka” na torcie – Szczeliniec. Zaczyna się etap po asfalcie , mozolnie lekko pniemy się do góry, do upragnionej mety. Organizatory mobilizują Cię do wysiłku, do ostatniego zrywu, jeszcze 1400m. Widać już wejście na Strzeliniec – teraz czas na „schody prawdy”. Łydki palą nie miłosiernie, na zegarku sprawdzam jeszcze ile zostało do szczytu, przeklinasz w duch, jak biegacz mógł drugiemu zgotować taki los i to na sam koniec. W myślach wyobrażam sobie co czują zawodnicy Maratonu Gór Stołowych mając już około 50km w nogach. Jeszcze kilka stopni, niektórzy się zatrzymują żeby złapać oddech, ja pnę się ku górze, noga za nogą, stopień za stopniem. Już blisko, wiem że zaraz będzie wypłaszczeni, ostatnie kilka zakrętów, ktoś z kibiców krzyczy, uwaga lód na zakręcie, ledwo utrzymuje się na nogach.

    Zimowy Półmaraton Gór Stołowych - Na schodach prawdy

    Foto: Kryspin Lubera - Na schodach prawdy

    Wybiegam za skały, moi najbliżsi czekają na mnie i wspierają mnie na ostatnich metrach. Najwspanialsze uczucie zobaczyć kogoś bliskiego. Gorąco zachęcam, zabierajcie najbliższych na zawody, to ogromna motywacja i wsparcie. Na ostatnich metrach dodają skrzydeł i grymas na twarzy zamienia się momentalnie w uśmiech od ucha do ucha.

    Dziękujemy Wam że byliście z Nami. 

    Plan zrealizowany, lekki niedosyt pozostał, była jeszcze rezerwa można było przycisnąć bardziej ostatnie kilka kilometrów. Ale jest dobrze 

    Bardzo udany sprawdzian dla EuforiaBiegacza.pl, Mariusz - 17 miejsce OPEN, M30/11, czas 2:11:55, Robert - 57 miejsce OPEN, M40/7, czas 2:25:56.

    Bardzo szybkie bieganie, poniżej najlepsze 6 wyników wśród kobiet i mężczyzn:

    KOBIETY:

    1. Agnieszka Łęcka - 02:20:44
    2. Justyna Grzywaczewska - 2:23:17
    3. Paulina Szelerewicz-Gładysz - 2:24:50
    4. Agnieszka Fogiel-Pawłowska - 2:32:51
    5. Lidia Niekraś - 2:33:33
    6. Weronika Machowska - 2:39:34

    MĘŻCZYŹNI:

    1. Wojtek Kowalski - 01:43:09
    2. Piotr Holly - 01:53:50
    3. Jan Wąsowicz - 01:54:19
    4. Tomasz Kordowski - 1:55:41
    5. Milos Kratochvil - 1:56:13
    6. Piotr Książkiewicz - 2:01:37

    Przebrani, szczęśliwi z cudownymi medalami żegnamy się z Strzelincem, schodzimy w dół do Karłowa. Schodząc wspieramy wszystkich zawodników, kibicujemy im z całych sił, mobilizujemy do dalszej walki na ostatnich metrach. Sami wiemy jak się czują bo przeżywaliśmy to samo kilkanaście minut wcześniej. Asia stara się robić zdjęcia, może ktoś będzie miał fajną pamiątkę. Staś przybija piątki i zagrzewa do walki. Marysia postanowiła zaangażować się w akcję #runultranotrash i zbiera śmieci pozostawione po drodze. Dochodzimy do miejsca gdzie mieszkamy, lecz nie możemy się rozejść, jeszcze tyle osób na trasie, kibicujemy na zakręcie robiąc „meksykańską fale”, kibicujemy innym a przy tym wspaniale się bawimy.

    Wracamy zmęczeni ale szczęśliwi, naładowani pozytywną energią, dobrymi myślami. Kochamy Góry Stołowe, na pewno to jeszcze wrócimy. I jeszcze kilka słów o wspaniałym miejscu, pozytywnym, pełnym ciepła i zapachu dobrego jedzenia – Pasterka.

    Spędziliśmy tam wspaniały wieczór – Dziękujemy i Do Zobaczenia Wkrótce

2016-02-02 13:08:00